Cykl według B.
   --------------


        I see trees of green, red roses too
        I see them bloom for me and you
        And I think to myself what a wonderful world.

   'Zatrzymaj się tutaj. Wrócę sam.'

   Najpierw herbatka u Logików.
   Przedtem zdziwione twarze pozdrawiają się skinieniami.
   A niedefiniowalność prawdy dalej przybita do drzwi.
   Przebiorę się w drugim aucie.

        Is this the real life
        Is this just fantasy
        Caught in a landslide
        No escape from reality

   Czas.
   Teatr, większe stężenie próżności, pogardy i pierwszego rzędu.
   Czas.

        I walk the maze of moments
        but everywhere I turn to
        begins a new beginning
        but never finds a finish
        I walk to the horizon
        and there I find another
        it all seems so surprising
        and then I find that I know

   Kolejna zmiana lokalu.
   W tym dwie towarzyszące mi kobiety
   wzbudzają niezdrowe zainteresowanie gówniarzy.
   Nie są tego warte, to ja wiem wszystko
   o drinkach.
   Zamawiam taniec u moich rąk. Bezczelnie
   patrzę próżności w twarz. Szkoda słów.

        Sie ist ein Modell und sie sieht gut aus
        Ich nehme sie heut' gerne mit zu mir nach Haus
        Sie wirkt so kuehl, and sie kommt niemand 'ran
        Doch vor der Kamera da zeigt sie was sie kann

   Czysta, bezwartościowa namiętność.
   Uśmiecham się.
   Prawdziwą kobietę musi wykreować oczekiwanie.
   Tego Drugiego, oczywiście.

        You are so beautiful
        To me
        Can't you see
        You're everything I hoped for
        You're everything I need
        You are so beautiful
        To me

   Ulica. Pożegnanie. Odwiozą się nawzajem.
   Przed wejściem kręci się gnida.
   Kalecząc akcent zaczepia przechodzących.
   - młodsze, młodsze dupy.
   Ochroniarze zaczynają zerkać. Konkurencja.
   - jak bardzo ?

        I see skies of blue and clouds of white
        The bright blessed day, the dark sacred night
        And I think to myself what a wonderful world.

   Stara rudera, familok.
   Dziewczyna jest już naga, B. mówi cicho
   - jesteś naprawdę nieźle posiniaczona,
     niefachowo cię leją - potem dodaje - ja też będę bił.

        Little wonder then
        Little wonder
        You little wonder
        Little wonder you

   W drzwiach staje właściciel, widzi charczące ścierwo.
   - Kurwa ! Kurwa ! - krzyczy, zaraz będzie ich więcej.
   - Zapłacę - spokój w głosie. Opiekun niepewnie zerka na korytarz.
   - osiem paczek - słowa chowają nóż. Oblicze rozpogadza się.
   Dyskretnie zabezpieczyć i papierki zmieniają właściciela.

        Give me back my broken night
        my mirrored room, my secret life
        it's lonely here,
        there's no one left to torture
        Give me absolute control 
        over every living soul
        And lie beside me, baby,
        that's an order!

   Myśli.
   Rzadko się zdarza by ktoś z tej cuchnącej tłuszczy
   choć trochę przejawiał oznaki myślenia lub czucia.
   Wprost uwielbiam znęcać się za te braki.
   Mam taką nieodpartą potrzebę i nieustające źródło
   satysfakcji zarazem.
   Zapewne powoduje mną dająca samoświadomość iskra boża, która
   wynudzona i wygłodniała zajmuje się radosną destrukcją
   świata nieożywionego.
   Hipokryzja mnie razi, brzydzę się nią w takim
   samym stopniu co otwartą szczerością, prymitywną bezpośredniością.
   Rzygowiny w twardych skorupkach kontra obrzygane kamienie.
   Degeneraci, frustraci, kukły, boty - jednowyrazowcy.
   (Tak, tak, jednowyrazowy bot niczym się nie różni)
   "Budujcie mosty...". Żałosne pojękiwania.
   Nieprzystosowanych ? Wszyscy są nieprzystosowani.
   Inteligencja - miarą - elastyczności.
   Wielki lalkarz nie potrafi nic, właśnie dlatego nim został.
   Paradoks.
   Wykorzystać, wycisnąć i zerżnąć.
   Przecznica, przecznica, przecznica, ciemno.

        Your own personal Jesus
        Someone to hear your prayers
        Someone who cares
        Your own personal Jesus
        Someone to hear your prayers
        Someone who's there

   - No już, kurwa, dawaj sprzęt. Co się tak gapisz pedale jebany,
     ściągaj ten aparat słuchowy.
   - Oporny - stwierdza drugi - no to wpierdol.
   Odbezpieczyć.

        I'm a driver, I'm a winner
        things are gonna' change I can feel it
        Soy un perdedor, I'm a loser baby so why don't you kill me
        I can't believe it
        Soy un perdedor, I'm a loser baby so why don't you kill me

   Kościół. Największe stężenie próżności i pogardy.
   Ostatni rząd.
   - Szpile w oczy, cement w nos.
     Szkoda, że samotny.
     skurwiel ma wiedzieć że żyje.
   Spocona reklamówka wepchana w ręce. Znowu twarz.
   Nienawidzę kiedy ktoś poklepuje mnie po policzku.
   Mam dwie noce. Nie zapomnieć o szpilkach.
   Właściwie nieistotne, ale muszę jakoś ćwiczyć pamięć.
   Ubawiony uśmiecham się do zwłok.

        The colors of the rainbow so pretty in the sky
        Are also on the faces of people going by
        I see friends shaking hands saying how do you do
        They're really saying I love you.

   Dwie godziny dzikiej jazdy by zobaczyć Dom.
   Jedno z jego pięter zajmuje B.
   Aktualnie, choć od kiedy wszyscy pamiętają.
   Dom lata swojej świetności ma już dawno za sobą,
   tak dawno, że nawet grunt na którym stoi jest niepewny.
   Dom jest przechylony, jednak nie - tonący.
   Drzwi lubią godzinami trzymać w niepewności, by
   w końcu z trzaskiem zadzwonić szkłem. Wszystkie
   bowiem są przeszklone. Mnogość szkła - kredensy,
   zastawy, szafki, lustra, żyrandole - powoduje, że nocą,
   idąc korytarzami wyobraźnia może się w spokoju
   zająć już tylko podsycaniem pierwotnych lęków.
   Klasyczne skrzypiące schody, poddasze połączone
   ze strychem oraz, od czasu do czasu
   sypiące refleksami nieme fantomy pojazdów zza
   dźwiękoszczelnych okien sprawiają, że B.
   lubi spacerować po swojej części Domu.
   Unika innych lokatorów, tak jak oni unikają
   jego świty.

        I see a little silhouetto of a man,
        Scaramouche, scaramouche will you do the Fandango -
        Thunderbolt and lightning - very very frightening me -
        Galileo, Galileo,
        Galileo, Galileo
        Galileo figaro - Magnifico -

   Chwila ciszy.

        It's, oh, so quiet
        It's, oh, so still
        You're all alone
        And so peaceful until...

   Stłumione wycie z dołu. Starsza pani.
   'Nessun dorma'. Wycie wzmaga się. Ciekawe, zawsze po Puccinim.
   Wylew.

        And here's to you, mrs. Robinson,
        Jesus loves you more than you will know
        Whoah oh oh
        God bless your needs, mrs. Robinson,
        heaven holds a place for those who pray
        Hey hey hey, hey hey hey

   Stoję przed lustrem. Klasycznie. Rozpuszczam włosy.
   - jesteś piękną kobietą - szepczę do siebie.
   Obrazek ze złotą klatką w tle.
   Do prętów przytula się mała, chora księżniczka.

        Imagine there's no heaven,
        It's easy if you try,
        No hell below us,
        Above us only sky,
        Imagine all the people
        living for today...

   Czas na kontakt ze światem.
   Sadzam ich po kolei, niech czytają swoje listy.
   Jeszcze żaden nie odmówił.

        Baby, I've been waiting,
        I've been waiting night and day.
        I didn't see the time,
        I waited half my life away.
        There were lots of invitations
        and I know you sent me some,
        but I was waiting
        for the miracle, for the miracle to come.

   Przez cały okres bytności tutaj, w świecie ludzkiego postrzegania,
   nie stwierdzono żadnych wyrafinowanych reguł.
   Żadnych gwarantowanych nagród czy kar. Powątpiewam,
   czy po zakończeniu tego wszystkiego odsłoni się choć
   jedna tajemnica, że przynajmniej kamerdyner grobowym
   głosem oznajmi 'proszę za mną', po czym jednym
   teatralnym gestem zrywając kurtynę powie 'tak to wyglądało naprawdę'.
   Z jakiej racji - pytam się. Ludzkie oczekiwania w tych względach
   są doprawdy... 
   Ziemia niczyja.

        I hear babies cry, I watch them grow
        They'll learn much more than I'll never know
        And I think to myself what a wonderful world
        Yes I think to myself what a wonderful world.