Koncentracja
   ------------

   Sylwii


   Z targu rybnego dochodzi fryzjerska muzyka.
   Marek Tulliusz:
   "Tak bardzo chciałbym się dowiedzieć dokąd prowadzi ten tatuaż".
   Pochylam się nad gorącą kawą, choć po drugiej stronie ulicy
   chłodem nęci salon luster.

   Marek Tulliusz miał mówić o poezji jako sztuce lubienia ludzi.
   Marek Tulliusz znowu zapomniał tekstu.
   Teraz może już tylko patrzeć z wyrzutem
   spomiędzy klasycznych ram swojego lustra.
   Nie umie pozować, mruga zbyt często.

   Zostaję sam na sam z telefonami w środku nocy
   oraz płytkim dramatyzmem wierszy z przymiotnikiem "szklisty".
   Zostaję sam w tamtym małym mieście,
   w którym przygotowujesz się do wyjścia w otwartą przestrzeń.

   Marek Tulliusz z ironią unosi brew.

   Ludzie delektują się winem wyglądając jakby ziewali,
   nikt już nie czyta nikomu przez ramię.

   Pochylam się nad kawą, unoszę ołówek,
   mam pustkę w głowie.