Spokój
   ------


   Ten pokój jest za mały, żeby bać się w nim ciemności.

    - Podobno szczęście niejedno ma imię - I robi zeza.
    - Podobno, to ludzie we wsi gadają, że świat bez rosyjskiej literatury
      nie byłby taki sam.
   Tak bardzo podoba mi się ten człowiek, którym staję się w jego obecności.
   Nie jest kłamstwem, które odgrywam, w które uwierzyłem. Jest prawdziwszy.
   Nie przestając robić zeza ściska moją rękę mocniej, niż to potrzebne.
    - W cholernie dobre kłamstwo najpierw trzeba samemu uwierzyć, mon chéri.
      Wiesz, że wiara, przekonanie że gra wygląda tak, a nie inaczej, też jest
      elementem narzucania reguł tej gry?
   Widzi uwielbienie w moich oczach. Wiem, że tak.

   Jeszcze wczoraj byłem w miejscu, do którego nie dociera światło.
   Sentyment głupi, ale sny okrutne. We wszystkich miała ogoloną głowę.
   Może ludzie mniej baliby się koszmarów, gdyby mieli pewność że z każdego się obudzą.

   Jest takie wspomnienie, w którym idę przez rynek dużego miasta paląc
   po raz pierwszy papierosy. To wspomnienie się zaciera, zatraca.
   Choć czasem jest wręcz nie do zniesienia, to czuję żal.
    - Wspomnienie nie do zniesienia.
    - A pomimo to drażni, że czujesz żal, że zatraca się, zaciera?
   Wyznaję go z całą jego bezbłędnością. Pomimo niej.

   W sypialni na ścianie Camus napisał, że kiedy traci się nadzieję,
   że inni mogą uczestniczyć, niewiele już zostało do zrobienia.
   Na całej ścianie. Dlatego chodzimy palić na balkon.

   Po śmierci będzie prowadził małą knajpkę na wybrzeżu. Za dużo powiedziane.
   Nic wielkiego, drewniana chata, lada z ciosanego drewna. Będą przychodzić
   prości rybacy z pobliskiej wioski. Noce na tyle ciepłe, że można spać w hamaku.
   Widzę go tam, przez cały czas towarzyszy mu duży, biały pies, który nigdy
   nie szczeka. Czasem odwiedzi go ktoś, kogo poznał za życia. Okazja,
   żeby wyciągnąć lepszy alkohol i zarwać noc na wspomnieniach.
   Wciąż będzie więźniem swojego umysłu.

   Kiedy daje się ciało świniom, należy najpierw usunąć włosy i zęby.
   Trudno kocha się ludzi z tak rozległą wiedzą.
   Mówię do niego:
    - Pustka.
    - Pustka? Bar pełen kobiet i mężczyzn. Vita reducta.
    - Może jeszcze Australia w grudniu.
   Naprawdę potrafi całować. Patrzę na mój świat z wysokości. Z balkonu.



   /29 kwietnia 2009/